Kolorowe okna.

wtorek, 13 lipca 2021

To już lato...

 Rozpływam się, topię, gotuję, duszę, nie jestem w stanie palcem ruszyć, każdy kolejny skwarny dzień świdruje mi głowę bólem. Dzień, dwa oddechu i temperatura znów wspina się po drabinie termometru do absurdalnych, nieludzkich temperatur, ale przecież nic się nie dzieje, a ocieplenie klimatu to ściema. Konkluzją programu naukowego, który jakiś czas temu oglądałam, była uwaga naukowców, że ludzie obudzą się, gdy w strefach umiarkowanych jak nasza, temperatury zaczną przekraczać 40 stopni, to już dużo nie zostało.

Pamiętam jeszcze cudowne czasy, gdy lato głaskało nas delikatnie dwudziestoma czterema stopniami, a skwarem, upałem nazywaliśmy temperatury 27- stopniowe.

To już jest niestety wspomnienie zamierzchłych czasów 😕, tak więc, wiwat słońce i dziury ozonowe!


 

niedziela, 4 lipca 2021

Słówkiem i kolorem.

 

Delikatna jak skrzydła motyla,

ubarwiona promieniami słońca,

zatrzymana w biegu krótka chwila

kończy się...lub nie ma końca.




wtorek, 29 czerwca 2021

Naturalnie natura...

 Matka jest tylko jedna...

Lepiej za dużo nie rozmyślać/wymyślać, bo w końcu zaczęłam się zastanawiać czy to czasem nie obiad..., chyba jednak matka?