czwartek, 12 lipca 2018

Śleputka.

Jest bardzo źle. Mocznica bardzo zaawansowana. Dostała kroplówki, zastrzyki, wszystko co można podać. Cała śluzówka w ranach, dlatego nie je i nie pije. Jeśli nie zdarzy się cud to ma niewiele czasu, dostała ciepłą kołderkę i miejscówkę w łazience. Nie zostawię jej samej, będzie z nami w domu, choćby to miało być tylko kilka dni. 

środa, 11 lipca 2018

Opowiem wam bajkę, jak kot palił fajkę...

Akurat w tym miesiącu mija osiem lat odkąd kupiliśmy nasze wiejskie siedlisko. To znaczy, wtedy jeszcze nie siedlisko, tylko chaszcze i stara przedwojenna chałupa, ale nie o tym chciałam...
Chciałam o Śleputce, to pierwsza bezdomna koteczka którą zauważyłam w naszych już krzaczorach, dzika kotka, bardzo chora, z zaropiałymi oczami, z zaawansowaną postacią kociego kataru. O złapaniu mowy nie było, więc karmiłam ją dobrą karmą, mieszałam w niej leki i suplementy. Kotka wyzdrowiała, niestety straciła jedno oczko. Przez osiem lat przychodziła na jedzonko, siadała pod drzwiami tarasu i patrzyła jednym oczkiem, lubiła pospać na wiązce słomy lub na ławce i wygrzać się w słoneczku, czasem kradła sikorkom słoninkę. Dobrze znała harmonogram psich spacerów, wiedziała kiedy ewakuować się z posesji, chwilę po powrocie psów do domu była znów na podwórku. Śleputka jest wysterylizowana, złapałam ją w żywołapkę a jako kotka bezdomna za zabieg zapłaciła gmina. Nigdy jednak nie dała się pogłaskać, nie wspominając o wzięciu na ręce...do dzisiaj.
Od jakiegoś czasu nie widziałam jej, dzisiaj przyszła pod bramę, jeden z psiaków był jeszcze na podwórku, obszczekiwał ją przez płot, ale ona nie reagowała. Psiaka zaprowadziłam do domu i wyszłam do niej za ogrodzenie. Pozwoliła podejść do siebie, ręki się trochę obawiała, ale nie uciekała, tylko odchodziła kilka kroczków, w końcu dała się wziąć na ręce. Nic nie waży, jest lekka jak piórko, w złym stanie, przyszła po pomoc, lub szukać spokojnego miejsca by odejść. Dostała wszystko co mogłam jej dać, ciepłą poduszkę, kocyk, miseczki z jedzeniem, piciem i spokojny kąt. 
Koty bezdomne żyją średnio kilka lat, ona ma już około 9-10, bo gdy się sprowadziliśmy na wieś była już dorosła. Serce boli, może uda mi się jeszcze przedłużyć jej żywot. Trzymajcie kciuki.
A to Śleputka, jej towarzyszka zginęła tragicznie trzy lata temu, jak wiele, wiele bezdomnych kotów, pod kołami samochodu.