środa, 5 czerwca 2019

Sroki.

Kocham wszystkie zwierzęta, ale swoje kocham najbardziej ;))))
Nie wiem jak u Was, ale u nas bardzo rozmnożyły się sroki, grubiutkie i tłuste jak pączki. Ja wiem, że to stworzenia generalnie mięsożerne, ale swoje ogrodowe ptasie zasoby chronię, niech lecą polować gdzie indziej. Wystarczy że wyjadają dzikim kotom karmę z miski. I jak tylko usłyszę jaskółczy raban, lub harmider i łopot skrzydeł w drzewach, zrywam się i pędzę na podwórko ganiać sroki, a cwane z nich bestie. Waleczność ptaków zadziwia mnie, maleńkie ptaśki potrafią porwać się na dużo większe od siebie i zaciekle bronić gniazda i swoich jaj/piskląt. Przeważnie dają radę odgonić intruzów, niestety łańcucha pokarmowego wśród zwierząt przerwać się nie da, więc i ofiar jest moc. Giną by inne mogły żyć. 

poniedziałek, 3 czerwca 2019

W czasie suszy szosa sucha ;)

Suszki, suszki, suszki. Nie tylko owoce, ale i kwiaty zasługują na tą formę "konserwacji" ;)
Zimą, suszone owoce zaspokajają nasze potrzeby fizyczne/smakowe, a kwiaty - duchowe czy jakoś tak ;)
A ten wpis inspirowany jest innym wpisem na innym blogu ;)))

Zaczynamy:



Książek nie polecam do suszenia kwiatków, bo...szkoda książek. Ja mam praskę samoróbkę. Dwie sklejki, cztery śruby i podkładki, jako przekładki: karton i papier.



przekładka i następna warstwa



i skręcamy



i próba solna, niestety nie zadowalają mnie kwiaty suszone powietrzem (w suszarce czy na wolnym powietrzu), szukam więc innych możliwości






Zakopaneeeeeee zakopane...;))), zobaczymy co się odkopie ;)))