Nie my oczywiście tylko firma, posadzkę na parterze. Maszyna pracuje, majstry pokrzykują, wspomagając się łaciną. Ja siedzę z całą żywizną na piętrze i słucham odgłosów tworzenia a nie destrukcji/demolki jak dotychczas, co prawda czeka nas znowu tydzień suszenia, ale zaświeciło wreszcie światełko w tunelu.
Do dzisiaj było tak:
Jak będzie dzisiaj, zobaczę jak skończą.
A w ogrodzie królują trawy, to ich czas :)
Nie ma jak pompa ;), stara, otulona winobluszczem.
Niech nam taka piękna, złota jesień jeszcze trwa i trwa...
Pozdrawiam...
Z tego wynika, że wylewanie może mieć też pozytywne znaczenie:) Trawy są bardzo fotogeniczne.
OdpowiedzUsuńTrafiłem tu..przez okiść wilgotną bzu..prześladowała mnie ostatnio ta piosenką.. I jak widać nie tylko mnie:)) Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuń..Gdy widzę te liście włącza mi się When Harry met Sally..:D
OdpowiedzUsuńOgród chyba nie ucierpiał tak bardzo, jak mieszkanie?
OdpowiedzUsuńM
Woda naniosła przeróżnych śmieci, co większe wyzbierane, dokładne wygrabianie wiosną. Najpierw muszę sama ze sobą dojść do ładu.
Usuńgood one
OdpowiedzUsuń