Przyszło jej czekać ładnych kilka lat i w końcu przyszła na nią kolej. Singer sewing machine, maszyna do szycia z przeszłością. Model udało mi się ustalić na podstawie numeru produkcyjnego.
Jest więc to model 15K z 1924 roku. Wydaje się być sprawna, nie brakuje żadnych części (chyba), a nawet są dodatkowe stopki i inne utensylia, których dokładnego przeznaczenia nie znam.
Wielkiej wartości kolekcjonerskiej nie przedstawia, bo widać że użytkowana była dość intensywnie. Z pewnością musiała i przed wojną, i w czasie wojny pomagać właścicielce w utrzymaniu. A ja chciałabym ją uruchomić, dać jej drugie życie. Przeglądam więc internet, szukam ciekawych for, pasjonatów, którzy przeprowadzili by mnie przez etap czyszczenia, konserwacji i uruchomienia tego pięknego przedmiotu. Boję się ją czyścić pierwszym lepszym środkiem, żeby nie zetrzeć pięknych zdobień, nie zniszczyć. Nie po to przetrwała prawie sto lat, żeby ją teraz unicestwiła. Głowię się więc czym rozpuścić zastarzałe smugi z oliwienia, ale tak by nie zaszkodzić.
Kiedyś rzecz musiała być i użyteczna, i piękna. Dzisiaj wystarcza użyteczność. Porównując tą starą maszynę Singera z moim współczesnym Łucznikiem......nie ma co porównać ;)
Jeśli macie jakieś namiary na fora dedykowane starym maszynom do szycia, to proszę wrzućcie link w komentarzu, będę wdzięczna.










