Przeżyłam ostatnie upały, nastało ochłodzenie, chwila oddechu...
Susza okropna, deszcze omijają mój zakątek, wody...
Przeżyłam ostatnie upały, nastało ochłodzenie, chwila oddechu...
Susza okropna, deszcze omijają mój zakątek, wody...
...jeszcze nie, ale przedwiośnie jak najbardziej. Czuję je ja, czują rośliny i zwierzęta również. Czas się budzić. Pomału już przywykam do wirusowej rzeczywistości, do niepewności jutra, więc tym bardziej trzeba cenić każdy dany nam dzień.
A wiosnę na blogu przywitam...nie, nie, nie pojedynczymi przebiśniegami, rannikami, czy pierwszymi kwiatuszkami prymulek, w szaro-burym tle mokrej, gliniastej ziemi, ale nowym, egzotycznym nabytkiem, pewnie w niedalekiej przyszłości zabiję go nieumiejętną pielęgnacją, ale dopóki jest piękny, niech cieszy moje oczy. Na narzekanie przyjdzie czas, bo karczowniki zrujnowały mi ogród, ale nie chcę o tym teraz myśleć, jeszcze nie teraz.
Nie mogę nie zostawić kwiatów moich ukochanych hoi, tu caudata.
💚💚💚