Wczorajsze słońce głaskało ciepłym promieniem moją twarz, wiosenny szept słychać było w świergoleniu ptaków, już miałam chwycić na sekator...
A dzisiaj rozpruło się szaro bure niebo, sypnęło śniegiem z deszczem, zimny, przenikliwy wiatr wdzierał się pod kurtkę każdą możliwą szczeliną...i po wiośnie.
Jako ciekawostka, ale także dla przypomnienia, zbliżały się już bowiem, tragiczne czasy dla Europy. Wpadła mi w ręce na chwilę, gazeta z czerwca 1933r, szkoda by było nie pstryknąć kilku fotek. Strona tytułowa:
Niemoc trzyma się mnie kurczowo i ani myśli odpuścić, ponad dwa miesiące. Mam już za sobą wszystkie psychiczne fazy: złości, buntu, rezygnacji, frustracji, jeszcze mi depresja została do zaliczenia.
Do ułomności fizis jestem przyzwyczajona od najmłodszych lat, ale psyche dawała radę, a teraz...psyche podąża za fizis 👎👎👎
Pierwszy mini spacer w nowym roku zaliczony.
Moja Arktyka :)
I coś na ocieplenie arktycznych klimatów ;)
i koniecznie na rozgrzewkę, pysznego i gorącego mmmm...
Aaa... wygrałam książkę w konkursie w którym nie startowałam, ale napisałam swoje zdanie kilka dni po czasie. Jakie miłe zaskoczenie, ale o tym następnym razem.
Goście moi, trzymajcie się ciepło i zdrowo, dbajcie o siebie i swoich bliskich.