sobota, 19 września 2020

Pierwsze wrażenia...

 ...z czytania na czytniku oczywiście, czyli niejako ciąg dalszy poprzedniego wpisu. 

Czytnik to nie książka, zdecydowanie, nie ma szelestu kartek, nie ma zapachu papieru, nie ma oślich uszu ;), a jednak polubiliśmy się, czytnik to wolność, "papierowy" ekran nie męczy oczu i mogę czytać bez okularów, jeszcze ;)

Generalnie kryminalno-thrillerowa jestem, jednak po polskich autorów nie sięgałam od czasów wczesnego Jo Alexa, nie mogłam z pisarzy skandynawskich przestawić się na rodzimych, mimo kilku prób. A może tłumacze mają lepszy warsztat literacki od naszych twórców? Oczywiście to tylko moje subiektywne wrażenia, nie lubię żargonów, slangów, wulgaryzmów i innych kaleczeń języka polskiego, jeśli nie jest to uzasadnione i konieczne w oddaniu klimatu, czy sytuacji. Niestety, polskie kryminały są często zachwaszczone niepotrzebnie, nadmiernie, bez powodu. I boję się, że kiedyś zniknie gatunek klasycznego kryminału pisanego pięknym językiem, brutalizowanym tylko w miejscach koniecznych.

Pierwszą, miłą niespodzianką, jest dla mnie "Żałobnica" Roberta Małeckiego, pisarz bawi się słowem jak cukierkami, w pewnych miejscach daje nam ich garść a w innym tylko jednego i to przez papierek, żebyśmy szybciej czytali ;).  Mam tylko nadzieję że kolejne książki tego autora, po które niebawem sięgnę, nie zawiodą mnie poziomem i stylem.

A to mój nowy podręczny przyjaciel 💖



Pozdrawiam zaglądających 😘

3 komentarze:

  1. Mogłabyś podać swoją pierwszą dziesiątkę ulubionych pisarzy skandynawskich? Nie czytam kryminałów, a chcę czasem zakupić je osobie czytającej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skandynawskich czytam jak leci, choć jak nigdy utknęłam na "Królestwo" J.Nesbo. Myślę że wszystko zależy od upodobań czytelnika. Polecani przez jednych niekoniecznie spodobają się komuś innemu. Lackberg, Larsson, Nesbo, Mankell, Hedstrom.... Pozdrawiam.

      Usuń