W poprzednim wpisie wstawiłam fotkę pierwszej, jesiennej, jeżowej sieroty. Dzisiaj na porannym obchodzie ogrodu znalazłam drugiego malucha, niestety dla niego za późno, nie reaguje, musiałam się dobrze przyjrzeć, bo w pierwszej chwili pomyliłam go z większą szyszką. Jeszcze próbuję go wskrzesić, ogrzewam, niestety te próby, to na 99% moje wyrzuty sumienia, że nie znalazłam go wcześniej, może wczorajszy dzień dałby mu szansę przeżycia. Dzisiaj późnym wieczorem, przejdę się z latarką, przeszukać ogród, może jeszcze jakiś maluch żyje z tego miotu.
Ratujmy te maluchy, tak wiele ich ginie w sezonie, pod kołami samochodów, a to przecież nasi ogrodowi sprzymierzeńcy.




