niedziela, 19 grudnia 2021

Rybim okiem.

 Nie o mięsożercach, nie o wegetarianach, ani o wyższości jednych nad drugimi, a o ludziach, o społeczeństwie, narodzie, a w zasadzie o jego części.

Choć już wiele sklepów i marketów wycofało się ze sprzedaży żywych ryb, to kadzie ze 'zdychającymi' w męczarniach, duszącymi się karpiami, jak co roku zagościły w naszej świątecznej rzeczywistości.

Nigdy nie rozumiałam i nadal nie rozumiem ludzi, którzy cały rok kupują filety, kostki, paluszki i inne odmiany rybnych produktów spożywczych, a raz w roku budzą się w nich mordercze zapędy. Bo raz do roku, ku chwale narodzin, trzeba coś zamordować, więc kupują podduszonego karpia, doduszając go reklamówkami wlokąc do domu. A w domu, wpuszczają do wanny lub innej miski, żeby sobie rybka odżyła, niech w pełni odczuje to, co jej jeszcze zgotują. Następnie, mordują własnoręcznie, wypruwają flaki, obdzierają ze skóry, filetują, a to wszystko po to by uhonorować narodziny Jezuska.





 

sobota, 11 grudnia 2021

Co dalej...

I coraz mnie mniej i mniej, i nawet pisać się już nie chce. Wirus 'perpetuum mobile' ma się dobrze, sieje spustoszenie, wielu znajomych odeszło, a ci co lekko przeszli, mają powikłania lżejsze lub cięższe, w tym i ja. Czuję się jak stuletnia babinka, co to ani ręką, ani nogą. To już dwa miesiące mordęgi, braku sił, oddechu, wiem że i tak mam szczęście, bo przecież jeszcze żyję. Najgorsze jest to, że przez te wzrastające zachorowania i blokowanie miejsc w szpitalach, umierają inni chorzy, nie doczekawszy pomocy, to również ofiary wirusa, ignorancji i głupoty. 

...dmuchanie przez wężyk w butelkę z wodą ma pomagać na oddychanie, ćwiczenie takie, hmmm...

...spacery na świeżym powietrzu, u mnie w tempie żółwia, tylko że, sezon grzewczy i znowu ludziska zaczęli palić czym popadnie, można się udusić od tego świeżego powietrza...

Trzymam się pazurami myśli, że w końcu przecież musi być lepiej, ale na razie...jest jak jest.

Cóż, nastał czas, że wszyscy, czy chcemy czy nie, gramy w rosyjską ruletkę, dzisiaj ty, jutro ja. Śmierć spowszedniała, przestała przerażać, w internetach można spostrzec zbydlęcenie ludzi, którzy potrafią kpić z cudzej straty, śmierci, czują się nieśmiertelni, zidiocenie postępuje w zastraszającym tempie. Mam wrażenie, że głupota jest bardziej zaraźliwa od wirusa. Toczymy się jak śnieżna kula po zboczu, nabierająca wciąż masy i prędkości, w nicość.





...i odchodzi kolejny kotuś, serce boli, nie ma ratunku...