poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Leniwy leniwiec...

...a jakże...leniwcem być to wcale nie wada, leniwcem być każdemu wypada...;)))
...szkoda tylko, że leżaczek taki trochę przymały, ale co tam, jak inni mogą to i ja też...




I bum...

...padłam ofiarą niedzieli wolnej od handlu. Nie żebym regularnie zakupy robiła w niedzielę, ale czasem czegoś brakło. Tym razem brakło pieczywa...i bum...



...a przyroda ruszyła z kopyta, nawet drzewa owocowe już kwitną, niektóre, tylko ja za przyrodą nie nadążam...
urocza niespodzianeczka, nie wiem skąd mam to cudeńko, hmmm



i reszta psubratków







...a na obiad...;)))



sobota, 7 kwietnia 2018

piątek, 6 kwietnia 2018

Czarcie żebro i wiosna.

Na przekór wiośnie, zamiast się zbierać do życia to się rozsypuję, w trakcie diagnozy wspomagam się czarcim żebrem ;), zresztą chyba każdemu przydałaby się wiosenna kuracja tym czarującym ziółkiem ;) Na drowie!


A żeby pozostać w konwencji fantasy rzucę na stół fotki smoczej wierzby, która co roku mnie zachwyca, niezmiennie i wciąż ;)




Po czartach i smokach trzeba zejść na ziemię. Proza życia. Ten rok jak i poprzednie, przyniósł postępującą utratę sił i mocy przerobowych, choróbska kąsają z każdej strony, co wymusiło zmianę podejścia do...wszystkiego, ale generalnie chodzi o ogród. Resztki posiadanej energii skupiam w tym roku na przedogródku, reszta - jak Bóg da.
Przestaję walczyć z: melisą, miętą, orlikami, szypiorem, marcinkami, jeżówkami, nagietkami, paprociami i innymi inwazyjnymi roślinkami, nadal będę walczyć z milinem, tawliną i kolcowojem chińskim.
Warzywnik został zminiaturyzowany do kilku wysokich skrzyń i pojemników, na poziomie gruntu zostaje tylko dyniowisko. Pierwsze sałatki i kalarepki posadzone :)



Przebiśniegi, krokusy i ranniki przeszły już do historii ich miejsce zajmują...






I czosnek niedźwiedzi już wyszedł z ziemi, jeszcze chwilka i można będzie zrywać świeże listki do kanapek :)))
A w domu oko cieszą doniczkowce.







Przed nami kilka cudownych miesięcy zielonej i kolorowej powodzi, a każdy dzień jak klejnocik trzeba chować do szkatułki pamięci, by w gorszych chwilach podtrzymywały nas na duchu. W końcu jesteśmy maleńką częścią przyrody i...niczym więcej, choć wielu wydaje się inaczej ;)