środa, 20 grudnia 2017

Graty, klamoty i inne przydasie.

Zaniemógł mi piekarnik, to znaczy łącznik piekarnika. Zamówiłam, czekam, ma być dostarczony ów łącznik jeszcze dzisiaj, więc jutro zabawię się w naprawiacza i sobie tą część wymienię. 
W ramach świątecznych porządków ;) przegrzebałam garaż i z czasów bezmyślnych zakupów wynalazłam nieużywane "cóś" do pieczenia malutkich muffinek. Zanim wyrzucę postanowiłam przetestować, testy wyszły dość pomyślnie, wyrzucenie "mini-babkownika" odroczone. ;)))
Nałożyłam za dużo ciasta i się babeczki plaskate zrobiły, na smak to jednak nie wpłynęło ;)
Jako wyjście awaryjne gdy goście pukają do drzwi a nie ma nic do kawy, może się sprawdzić 😎





sobota, 16 grudnia 2017

...

Czas wrócić do życia. Za kilka minut wschód słońca, chyba się razem z nim podniosę, bo...życie toczy się dalej...czy jakoś tak to leciało...

wtorek, 12 grudnia 2017

:(

Dzień zły, pogrzeb, znajoma ma przerzuty, jednego z dokarmianych dzikusków zagryzły wypuszczane luzem wiejskie psy. Za dużo dla mnie...


środa, 6 grudnia 2017

Czarna Kawka.

To jedna z moich ulubionych kafejek. Bywam tam przy okazji...psiego spa ;). W małym, uroczym miasteczku, jednym z najstarszych w Polsce (lokacja XIIIw), niestety niedofinansowanym, jak wiele zabytkowych perełek w naszym kraju. Zwanym też polskim Carcassonne, choć dla mnie jest to mikro-Kraków :), stare miasto, otoczone murami obronnymi i plantami.....z platanami. Po bardzo popularnej swego czasu sztandarowej kawiarni, został tylko metalowy napis Carcassonne, potocznie zwana Karkasonką. Piękne czasy młodości, beztroskie lata.
Karkasonki niestety już dawno nie ma, ale jest Czarna Kawka :)
Czarna kawka, to maleńka kawiarenka, klimatyczna, właścicielka włożyła w nią cząstkę siebie i stworzyła tam wyjątkową atmosferę. Kafejka ma duszę i osobowość, lubię takie miejsca.



Jako że staram się trzymać dietę zapodałam sobie ;)




mało dietetyczne, ale jakie dobre :)

Do miasteczka jeszcze wrócę, w następnym wpisie, bo teraz psy mnie wołają na spacer. Siła wyższa.