Jesień życia zaczyna mnie podgryzać po kostkach... Wczoraj wieczorem zaczęłam tygodniowe kąpiele lecznicze, źródło termalne, woda fluorkowo-siarczkowa, basen a właściwie łaźnia turecka, niewielka, okrągła, można pływać w kółko ;) lub bujać się po falach na gąbkowych wężach, ćwiczyć przy marmurowych półkach. Woda cieplutka, z dna wybijają termalne źródła, opasani gąbkowym wężem, bezwładnie poddając się prądom bijącej wody, kręcimy w kółko wodne piruety, miło i przyjemnie. Tylko po powrocie do domu akumulator mi się wyczerpał sprowadzając mnie do pozycji horyzontalnej, jak to mówią -woda wyciąga- ;) oby nie za wiele ;)
Lądek Zdrój
w środku:
na zewnątrz:
***********************
I co zrobić z tak pięknie rozpoczynającym się dniem? Ogród?......Tak!
:) Mój poranek zawsze zaczyna się od spaceru w kapciuszkach i szlafroku po ogrodzie, z piesełami oczywiście, robimy całą brygadą obchód, co zakwitło, co przekwitło, młodsze biegają, babki truchtają, ja spaceruję :), niestety już w kapciach na poranną trawę wchodzić się nie da, chłodna rosa, zostają ścieżki. Jesień idzie.
Takie kąpiele to wspaniały relaks po ciężkim dniu i na pewno przynoszą także ulgę w wielu dolegliwościach.
OdpowiedzUsuńLenistwo i w kapciuszkach z kawką do ogrodu:)Taki poranek mi się marzy :) Pozdrowienia Asia
:) Mój poranek zawsze zaczyna się od spaceru w kapciuszkach i szlafroku po ogrodzie, z piesełami oczywiście, robimy całą brygadą obchód, co zakwitło, co przekwitło, młodsze biegają, babki truchtają, ja spaceruję :), niestety już w kapciach na poranną trawę wchodzić się nie da, chłodna rosa, zostają ścieżki. Jesień idzie.
OdpowiedzUsuń